Witam, dziś spróbuję wykręcić małe cardio na rowerze, może mi się uda, a może nie. Zobaczymy.
Oszczędzałam cały czas nogę jak tylko się na jazdy- to i tak był hardcore - pierwsza godzina jazdy autem w moim życiu z nogą opuchniętą jak bañka....
No i chciał nie chciał dziś idę już do pracy, na nockę (o zgrozo, popularna sieciówka z ubraniami i nocki, LOL), jedynym plusem jest to, że klientów nie będzie w sklepie, a ja będę mogła pracować na siedząco.
Od jutra już regularne treningi będą się odbywały, myślę też nad powrotem na siłownię. Bo jak spotykam znajomych z siłki to myślą, że zrezygnowałam, bo nie ma mnie na siłowni i żartują sobie, że spadki są :@ (w sumie, wali mnie to, co sobie myślą xD) Ale trzeba się na zawody w wyciskaniu sztangi szykować ;D