Co za życie. Wczoraj przy bieganiu coś mi się zrobiło ze stawem skokowym (ale nie tym, który skręciłam w pa?dzierniku). Nagle zaczęło mnie boleć. I boli. Dziś przy biegach musiałam przy ostatnim kilometrze odpuścić, bo myślałam, że padnę. Nie wiem, co za cholera. Ani się nie uderzyłam, ani nie skręciłam. Rozgrzałam się przed biegiem. Może przeciążenie, albo cokolwiek...
Wykonałam przez to tylko parę prób do planche, bo nie mogę. I tak biegłam przez ból.
Dlaczego akurat teraz, gdy robię redukcję? Muszę zamienić biegi na rower w takim przypadku. Nie obciążam wtedy tak stawu skokowego
Jak zwykle pod górkę, ale podobno "co mnie nie zabije, to wzmocni" i oby było tak i tym razem :D