hehe dobry temat :D
Ja zaczynałem trenować by "zabić czas" oraz by wyrobić fajną sylwetkę, która genetycznie mi przystoi. Z czasem to stał się priorytet. Aktualnie wole robić pompki niż popijać browar. Aktywoność fizyczna zawsze była ze mną. Grałem we wszystkie możliwe gry zespołowe, biegałem na orientacje (na nartach też), sztuki walki nie są mi obce. Regularnie śmigam na rowerku, rolkach (kiedyś była też deska ale ja skatowałem :D). Uwielbiam snowboard.
Wole raczej nie wdawać się w walki, chociaż wiem, że mam petarde w łapach. Ale czasem psychicznie można tylko "rozwścieczyć lwa", jeśli nie rozumie co się do niego mówi.