Wiecie co? Mam straszny brak sił przez redukcję - ~1700kcal 50%WW, 30% B, 20% T. Nie mam siły wieczorami na nic, nawet teraz leżę na łóżku z laptopem, bo nie chciało mi się podejść do biurka. Spoko, jeszcze tylko +/- 6 tygodni i powolne odcinanie węglowodanów na rzecz białka. Robię to, ponieważ całe życie byłam niby chuda ale hodowałam sadło na brzuchu (skinny fat) i chcę się raz na zawsze tego pozbyć A teraz do rzeczy:
zrobiłam sobie "hyphy mud" ten mix coli z kawą na pobudzenie. Osobiście nie wierzyłam w jakieś pobudzenie, przypływ siły po tym specyfiku. I nie myliłam się. Nie dość, że było obrzydliwe, bo nawaliłam dwie wielkie łychy kawy to... poszłam po tym spać haha :D:D dokończyłam jeszcze colę, która mi została i dalej nie miałam żadnych efektów. Może dlatego, że kawę piję codziennie i to nie rozpuszczalną jak tutaj zalecają do tego " drinka" a zwykłą :D